piątek, 27 listopada 2015

Mufka do wózka La Millou - idealna na zimne dni!

No i zaczęły się mroźne dni. U nas nie jest tak strasznie jak w Polsce, ale ja jestem strasznym zmarzluchem, więc już od jakiegoś czasu wygrzebałam kurtkę zimową, czapka i szalik już też zostały zakupione ;-) Spacerując z wózkiem strasznie marzły mi ręce, najgorzej podczas deszczu. Zwykłych rękawiczek nie chciałam, bo ciągle bym musiała zdejmować np żeby sprawdzić telefon czy coś, z resztą ja zawsze gubiłam rękawiczki ;( Postanowiłam zamówić mufkę i był to strzał w 10 !


Swoją mufkę zamówiłam online od La Millou. Mają ogromny wybór, są różne wersje kolorystyczne i co dla mnie najważniejsze - są wodoodporne ! Gdy rozpakowałam pudełeczko i po raz pierwszy włożyłam dłoń do środka, stwierdziłam, że mam do czynienia z najbardziej miękkim materiałem minky na świecie ;D
Ja zdecydowałam się na mufkę w sowy, która powstała przy współpracy z Anną Muchą, co prawda w  środku jest różowa - ale Dawid też już w nich łapy trzymał na spacerze :-)




Zatrzaski są bardzo mocne, dlatego nie ma opcji by mufka sama wam się odczepiła od rączki wózka. Jestem bardzo zadowolona, bo nie jest to zakup tylko na jeden rok, a raczej na 2-3 zimy, w zależności jak długo będziemy używać wózka ;-)


Istnieje również opcja mufki pojedyńczej, takiej szerokiej, jednak ja mając po środku rączki klik do jej obniżania, zdecydowałam się na wersję rękawiczkową podwójną ;-) mogę nosić ręce tak szeroko jak chcę ;-)
Jeśli spadnie śnieg i będziecie wybierać sie na sanki, mufka równie świetnie może Wam posłużyć, zdecydowanie polecam!

A Wy jak radzicie sobie z marznącymi dłońmi prowadząc wózek ?
Pozdrawiam! Marta.

niedziela, 15 listopada 2015

To od Ciebie zalezy, jakim chcesz być ojcem !

Cześć ! Długo nie wiedziałem jaki będzie temat mojego drugiego posta, aż do momentu, kiedy uświadomiłem sobie jak wiele kobiet narzeka na swoich facetów ! Konkretniej mam na myśli pojęcie bycia OJCEM. Mamy ciągle skarżą się, że same zajmują się dziećmi, bo ojcowie pracują i są wiecznie zmęczeni. Są też takie, które myślą, że jeśli facet pracuje to należy mu się odpoczynek od rodzinnych spraw i obowiązków. Nie chodzi o to co trzeba i wypada, a raczej o to czego się chce.
W moim przypadku jedyne o czym myślę w pracy, to powrót do domu, ucałowanie żony, uściskanie córki i "przejęcie etatu po ciężkim dniu" mamy, a najlepsze jest to, że to nie dlatego, że tak trzeba a dlatego, że sprawia mi to największą radość i tego chcę. Pracując na pełen etat dużo mnie omija i nie wyobrażam sobię, a także nie wybaczyłbym sobię gdybym przegapił chociaż kolejne pół godziny z życia i rozwoju mojej córki. Wychodząc do pracy każdego ranka obwiniam się, że nie ma mnie przy mojej rodzinie... Wiadomo, że pracować trzeba- pieniądze z nieba nie spadną, ale sama myśl o tym, że Leah może powiedzieć teraz pierwsze TATO, albo postawić pierwszy krok kiedy mnie nie będzie obok, nie będę tego świadkiem przeraża mnie. 



Jestem zmęczony, cały dzień pracowałem... Weź ją/jego..
Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie irytuje. Oczywiście jest to kwestia wyboru, kto jakim ojcem chce być, albo jakie kto ma priorytety. Dla mnie nie ma czegoś takiego, że jestem zmęczony. Marta budząc się o 6 rano i zajmując się dzieckiem nie może i nie ma nikogo takiego, by powiedzieć wyżej napisane słowa, a zmęczenie dopada każdą mamę. Po pierwszę: czy kobieta będąc w ciązy może sobie zrobić przerwę, albo powiedzieć do swojego faceta "weź troche teraz Ty z brzuchem połaź" , albo "idź za mnie do toalety co 5 minut ok? " Nie może, pewnie że nie. Ciąża jest pięknym stanem, ale i wyczerpującym i momentami bardzo cięzkim. Fakt, możemy pomagać, ale brzucha nie ponosimy. Po drugie: czy może kazać facetowi rodzić?? No nie ! ;) Otóz panowie, nasze kobietki przeszły coś, co trzeba baardzo szanować. Na koniec tego wszystkiego przychodzi dziecko. Trochę Ciebie przyjacielu, trochę Twojej dziewczyny/ żony, ale z taką różnicą, że teraz możesz naprawdę pomóc ! 

Kolejna sprawa to, jak można nie chcieć spędzać czasu z Twoim dzieckiem ?? Póki co nie wyobrażam sobię wyjść na piwo, na mecz, na impreze. Dlaczego? Bo nie chcę, bo nie ma mnie prawie cały tydzień w domu i każda następna godzina poza domem to godzina stracona. Nie chodzi tu tylko o same dzieciątko, oglądanie każdego ruchu, zachowań. Mam przecież jeszcze ŻONĘ ! Kobieta sluchając całodniowego płaczu, nosząc dziecko na rękach potrzebuje czegoś innego, czegoś co pozwoli się pozbierać i zmotywować. To chyba bardziej naszym Paniom należy się takie wyjście, bo to One pracują 24/7. Naszym Paniom należy się też nalepsza opieka, najmilsze słowa i najpiękniejsze kwiaty w okolicy. 

Wstań, teraz Twoja kolej..
Totalnie nie rozumiem tej całej wyliczanki, kto ile razy karmił, kto ile godzin się bawił. Osobiście wychodzę z założenia, że jeśli jestem w domu po pracy około 17.00, zostaje mi jakieś 2-3 godziny z córką.. Wstawanie w nocy jest cięzkie, prawda. Często się denerwuję, bo nie jestem idealny i czasem kiedy chciałoby się pospać budzi nas krzyk. Kiedy jednak wstaję, szykuję mleko i wreszcie biorę tę naszą beksę w nocy do siebie żeby ją nakarmić wszystko przechodzi, a razem z tym pojawia się myśl "przecież to kolejne 30 min z nią, kolejny uścisk i całus na dobranoc". Początki są trudne, ale wstaje już jakieś 3 miesiące i nie sprawia mi to problemu, wręcz przeciwnie.. RADOŚC. Jak już wyżej pisałęm, to kwestia wyboru i podejścia... Myślę, że pobudka raz, dwa, a czasem i więcej razy naprawdę pomoże kobiecie wypocząć, a nam da więcej czasu z naszymi pociechami. Bardzo często i tak budzimy się razem i czas karmienia spędzamy na wyśmiewkach i rozmowie ;)

Nigdzie nie idziesz, nie zostanę z nią/ z nim sam..
Jak to nie zostaniesz ? Przecież to Twoje dziecko, Twoje podobieńswo i Twoja duma ! Zresztą co to kurde za problem ?? Nakarmić, przewinąć, przebrać, pogadać. Założe się, że w pracy macie bardziej skomplikowane rzeczy do zrobienia, a to ?? Nie dosyć, że proste to jeszcze przyjemne ;) Często słyszę o takich przypadkach, kiedy rozmawiają przypadkowi ludzie, albo znajomi.. 
A: idę jutro do fryzjera ! 
B: a kto zostanie z małym/ małą ? 
A: no mój facet !
B: i da sobie radę ? 
Katastrofa, a zarazem współczucie dla wszystkich, którzy tak myślą .. ;) 



Podsumowująć to wszystko, chciałbym się najpierw wytłumaczyć. Nie każdy facet jest taki, PANOWIE NIE ATAKUJĘ NIKOGO. Są to moje spostrzeżenia i skromne zdanie na wyżej wymieniony temat. To jaki jestem ja to jest jedna sprawa, a to jacy będziecie WY to już zależy tylko i wyłącznie od WAS. Nazywajcie mnie pantoflem, lizusem, proszę bardzo... Jestem po prostu szczęsliwym męzem, dumnym ze swojej żony i nie powiem, żę jestem ... CHCĘ BYĆ najlepszym tatusiem dla mojej córki i zrobię wszystko by tak było.

Moje drogie Panie ! A jacy są wasi faceci i jakie mają podejście, no i najważniejsze.. czego Wy od nich oczekujecie ;) czekam na komentarze i mam nadzieję, że ktoś wyciągnie z tego jakąś lekcję ;)




DAWID

wtorek, 10 listopada 2015

Nowy członek rodziny - Lexi !

Kilka dni temu nasza rodzina powiększyła się o jednego członka, a jest nim śliczna kotka - Lexi. Dawid w pracy dowiedział się, że córka jednej z pracownic ma małe kotki, szukające domu, więc zdecydowaliśmy się przygarnąć jednego ;-) Imię było uszykowane już dawno temu, teraz trzeba było je tylko nadać!


Lexi urodziła się 6 sierpnia, czyli jest tylko pięć dni młodsza od Leah! są rówieśniczami! Póki co, Lexi boi się podchodzić do Leah, bo po pierwsze ona za głośno krzyczy, a po drugie wykonuje niespodziewane ruchy co ją pewnie przeraża ;p


Pierwszego dnia, przesiedziała wystraszona w kącie, długo siedziała w kuwecie, a chwilę później narobiła pod łóżko ;O gdzie też znalazła moją poduszkę ciążową i w niej śpi. W nocy zaczęło się szaleństwo, wskakiwała nam do łóżka i delikatnie atakowała mi ręce i nogi które wystawały zza kołdry, potem tuliła się i wchodziła pod kołdrę. Następnego dnia już było super, rozbrykała się zaczęła wspinać po krzesłach, wszystko chciała zobaczyć, wszędzie chciała wejść.






Po tych paru dniach muszę przyznać, że jest strasznym przytulasem i podkołdernikiem! Ciągle wdrapuje mi się na kolana, a w nocy znalazłam ją pod kołdrą, nad ranem za to leżała na Dawida ręce, którą trzymał pod głową ;-)



A Wy macie jakieś zwierzątka? ;-)
Pozdrawiam! Marta.

wtorek, 3 listopada 2015

Leah ma już 3 miesiące ! + nowy wózek ;-)

1 listopada stuknęły 3 miesiące od narodzin Leah. Generalnie czas strasznie mi się dłużył, ale te 3 miesiące to tak nagle dużo, nie? Dopiero teraz zaczyna się zmieniać. Leah jest dużo bystrzejsza, na bujaczku już delikatnie rączką sięga zabawki, popycha, próbuje złapać... śmieje się w głos i bardzo dużo gada ! Nie wiem jak można nie chcieć by dziecko rosło, dla mnie to sama przyjemność, dopiero teraz zaczyna odczuwać się tą radość - przynajmniej w moim odczuciu ;-) Zauważyliśmy, że zaczyna się z niej robić bobas, już ma troszkę ciałka i to też jest lepsze niż taka mała kruszynka. Wszędzie się rozgląda, uśmiecha no i wyje za dziesięciu ;-) Ale to jak jest zmęczona i nie daje się uśpić, jednak znalazłam na nią sposób, troszkę drastyczny ale działa, Leah wypoczęta, a mama nie musi się użerać ;D

Od dłuższego czasu narzekałam sobie na nasz wózek, zanim Leah się urodziła byliśmy nim oczarowani, wybraliśmy piękny kolor.. był taki lekki, zwrotny i łatwy 'w obsłudze'.: tutaj : możecie zobaczyć jaki wózek wybraliśmy. Jednak po porodzie dużo się zmieniło. Fakt, że gondole przerabia się na spacerówkę oznacza iż jest to wszystko z materiału - nic nie jest usztywnione. Nie da się na max'a naciągnąć by było stabilnie, dodatkowo gdy jest rozłożona gondola to wszystkie szelki potrzebne do spacerówki są pod pleckami dziecka gdy leży. Przez to, że wszystko się tak przerabia, jest to travel system, są te wszystkie szelki itd to nie wygląda to zbyt schludnie. Postanowiliśmy rozejrzeć się za porządnym wózkiem. Już teraz żałuję, że nie zainwestowalismy w dobry nowy wózek na samym początku, ale no nie sprawdził się dopiero jak mała już była na świecie. Szkoda nam było teraz wydać ponad 700 funtów na nowy wózek, ale po paru dniach poszukiwać na facebook'u i ogłoszeniu na stronce miasta, odezwała się do mnie pewna pani z wózkiem iCandy Peach. (zaznaczyłam, że interesują mnie tylko wózki iCandy, Quinny, Stokke i Bugaboo). Wybraliśmy się, by obejrzeć wózek, a po rozmowach okazało się, że kupiła nowy 1,5 roku temu i teraz przerzuciła się na lekką spacerówkę dla swojej córki, gdy zdecydowaliśmy się, że kupujemy, to pani stanęła w drzwiach z łzami w oczach i patrzyła na nas jak odchodziliśmy :-)
Kondycja wózka jest idealna, cudowna głęboka porządna gondola z materacem, spacerówka jako wymienna część. Jedyne co, to widać w gąbce (uchwyt) jakby ktoś powbijał paznokcie, nic poza tym. Wózek stał w storage, więc był lekko okurzony, po powrocie do domu wyprałam to co się dało, a całość umyłam i wygląda jak nówka. ;-)




Wczoraj po raz pierwszy wybrałyśmy się na spacer w nowym wózku i byłam w szoku kiedy spojrzałam na Leah a ona zasnęła! Jak Dawid wrócił z pracy to nie chciałam jeszcze iść do domu bo ona spała! w wózku! w gondoli! szok! ;-) więc pospacerowaliśmy kolejne pół godziny zanim poszliśmy do domu. To jak się prowadzi wózek, bardzo mi się podoba, jest lekki i zwrotny, a po dziurach tak delikatnie trzęsie, nie to co nasz poprzedni, tak szarpało, że za każdym razem jak Leah lekko przymknęła oko to zaraz się rozbudzała i tyle ze spacerów ;P
Jestem bardzo zadowolona! Bardzo dobry zakup, polecam ! 

OK, to zacżęliśmy o 3 miesiącach Leah, na trzeci miesiąc dostała wózek ;p i teraz kilka zdjęć w sukienkach, które w końcu są jej dobre! ;-)





żółta sukienka - next
różowa sukienka - BHS
opaski - titot.pl
biały kocyk - home&bargains
króliczek szmacianka - BHS
królik Leah - allo_ello

Pozdrawiamy! ;-)
Marta.