wtorek, 22 listopada 2016

Pierwsze dni u niani ..co i jak, czy Leah daje rade?

...o tak Leah bardziej niż daje radę, serio! Ten mały Kasztan ma tyle energii, że łączna ilość minut spędzona na spaniu u niani w ciągu tych dwóch dni wynosi uwaga ...40 minut! A dodam, że Leah spędziła tam wcześniej wspomniane dwa dni od godziny 7 rano do 16:30. Moje dziecko nie potrzebuje snu. 
No więc zaczniemy od początku, czyli od niedzieli wieczór, kiedy to uszykowałam jej torbę do niani - o tym co w torbie będzie następny post, bo parę z Was mnie o to już pytało ;-) Uszykowałam ciuszki, pampers na rano i poszliśmy spać. Mieliśmy nadzieję budzić Leah rano, lecz ta sama obudziła się o 5 więc dzikowała u nas w łóżku rozbudzając tatę, a ja robiłam kawę, makijaż i wszystko inne żółwim tempem - bo miałam kupę czasu! Wspaniałe uczucie! 
O 6:43 21 listopada 2016 wyjechaliśmy z domu, Leah w cudownym humorze, my powiem szczerze - nie wiem co odczuwaliśmy, obawialiśmy się jedynie drzemki - że gdy się obudzi w obcym miejscu to będzie strasznie płakać - no ale niepotrzebnie, bo przecież nie spała.
W momencie przekroczenia progu Sophie - bo to imię opiekunki, Leah pobiegła do zabawek i olała nas totalnie, w pośpiechu pokazałam co jest w torbie i podarowałam paluszki i biszkopty dla reszty dzieci czym zarobiłam przytulaska ;-) No i pojechaliśmy do pracy ...czas leciał bardzo szybko. 
Leah odkąd wróciła z Polski w środę nie załatwiła się ani razu, o czym poinformowałam Sophie w razie gigantycznego wypadku - 7:30 brawo córeczko, brawo ;-) niania ochrzczona ;D
O godzinie 11:30 dostałam wiadomość, że mała ma się fantastycznie, że bawi się z innymi dziećmi, ze gada do nich non stop i jest po prostu świetnie. Sophie zabrała ich na playgroup spotkanie z innymi dziećmi chyba w jakiejś szkole - w drodze zasnęła na 10 minut, co wystarczyło by naładować baterię i jeszcze więcej bawić się, biegać i gadać. Później dostałam wiadomość co i ile zjadła i że miała 20 minutową drzemkę. Dawid odebrał ją, szczęśliwą i wcale nie zmęczoną ;O 

Zasnęła na noc ok, ale miała pobudkę o 3 i zasnęła o 4:30. Rano musieliśmy ją porządnie budzić, gdyby nie było potrzeby myślę, że spałaby do 10 ;-) Mimo to szczęśliwa, ubrana, porozrzucała parówkę po całej kuchni, pokrzyczała na koty i można było zawieźć ją do Sophie. Gdy ją zobaczyła w drzwiach już na jej twarzy zagościł wielki uśmiech, z piskiem szczęścia pobiegła do kota i znowu olała starych, wymusiliśmy jednak na niej po buziaku i pojechaliśmy do pracy.
Dzisiaj już dostałam więcej wiadomości od Sophie, najpierw pokazała mi jak Leah je, napisała że zupe miała nawet we włosach! Znowu poszli na zajęcia i znowu Leah zagadywała i zaczepiała inne dzieci. Później przespała się 10 minut i znów z naładowanymi bateriami szalała. Znalazła psie puszki jedzenia i chciała karmić Lunę ;-) Odebraliśmy ją, była nabuzowana ale już spi! Życzcie nam udanej nocki ;-)



Podsumowując.. jestem bardziej niż szczęśliwa, bardziej niż dumna i bardziej niż spokojna.. a historie z nianiami, żłobkami, z jakąkolwiek opieką są różne, zazwyczaj zaczyna się od płaczu i tęsknoty, u nas obeszło się bez tego. Zdaję sobie sprawę z tego, że trafiliśmy na świetną childminder z cudownym podejściem i domowym przedszkolem w domu, gdzie prawdopodobnie Leah nie ma nawet czasu by pomyśleć o rodzicach, o nudzie, o głodzie ani jak widać o zmęczeniu! Wiele z Was pisało mi, że dzieciaki też przez kilka pierwszych dni żyły bezdrzemkowo ale bardzo szybko wszystko się zmieniło i normalnie drzemki się pojawiły. Też mam taką nadzieję ;-) Dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia !









paputki - titot.pl (zakupione w butiku moncziczi.pl)
granatowe legginsy - next
różowa bluza - h&m
opaska - h&m
spodnie w kratę - minimiki.pl
granatowa koszulka - h&m
kurtka - george (asda)
kozaczki - h&m
króliś - alloello.pl
snówka - maylily.pl

DOBRANOC ;*

piątek, 18 listopada 2016

Dzicz,opiekunka, Leah w Polsce czyli czas na zmiany..

Hej Kochani,
stęskniliście sie? bo ja bardzo! Z tej strony ta brzydsza połowa Kotwiczek - Marta (-; Ostatnie tygodnie przygotowywały nas do ogromnej zmiany, jaka właśnie dzisiaj nadeszła. Jak pewnie większość z Was wie, gdy Leah miała 7 miesięcy, skończył mi się urlop macierzyński i musiałam wrócić do pracy, z tego powodu ustaliliśmy z moją mamą, że dopóki Leah nie pójdzie do przedszkola - przyleci do nas i będzie się nią zajmować podczas gdy będziemy w pracy. Od dłuższego czasu wszyscy chcieliśmy to już jednak zmienić i dzisiaj po 8 miesiącach babcia poleciała do Polski, a Leah od poniedziałku będzie u opiekunki. Jesteśmy bardzo bardzo pozytywnie nastawieni i bardzo bardzo szczęśliwi
Opiekunkę mamy najlepszą jaką moglibyśmy sobie wymarzyć. To zarejestrowana childminder, która jak ja to mówie ma w domu domowe przedszkole! Opiekuje się większą ilością dzieci, w tym jej dwoma własnymi. Niektóre dzieciaczki są tam raz w tygodniu, niektóre kilka godzin dziennie, jeszcze inne tak jak Leah - full time. Niestety oboje pracujemy od poniedziałku do piątku od 7 do 16, więc Leah tyle samo czasu będzie spędzać u niani. Jedno wiem doskonale - będzie padnięta po dniu pełnym wrażeń u Sophie! Raz Leah spędziła u niej 1,5 godziny i zdążyła malować farbkami i zrobić nam papierowego żółwika! Sophie ma swietne podejście do dzieci, jej dom to bawialnia a podwórko to istny plac zabaw! W domu jest też Luna - duży psiak, ulubieniec Leah ;D Jesteśmy przekonani, że nauczy się tam mnóstwo nowych rzeczy i świetnie się będzie tam rozwijać. Trzymajcie kciuki!

Dwa tygodnie temu mama musiała lecieć do Polski na 9 dni, a my ni cholery nie mogliśmy załatwić sobie wolnego w pracy i teraz CO ROBIMY? łzy, płacz, lament ...'ja mogę wziąć Leah ze sobą'. Ok, jednak nie ok, a może ok? nieee, no dobra ...nie! No i poleciały. Okropne uczucie! Nie baliśmy się o jej tęsknotę, bo z babcia spędzała codziennie większą część dnia ..to my świrowaliśmy, boże co my przeżywaliśmy pierwszego i drugiego dnia! Było dobrze, a nagle 'jeju, co ona teraz robi?' na skype miała nas głeboko w poważaniu, było milion innych rzeczy do roboty ;D Na szczęście te 9 dni zleciało bardzo szybko, babcia z Leah wróciły i dzisiaj mama już leciała na stałe do Polski. Jestem podekscytowana powrotem do naszej trójki w naszym domu! Czuję, że odżywam i będzie tylko lepiej, mam dużo więcej energii i chęci do wszystkiego - including blog ! (-;

A co do dziczy ...przez te 9 dni podziczylismy, śpiąc na kanapie, wstając minutę przed wyjściem do pracy, jeżdżąc po mieście, jedząć gdzie się dało, oglądając mma nad ranem i tak dalej, btw słyszałam że w Polsce zimno? co powiecie na te zdjęcia robione tydzień temu?








bluzy - Rebel Story

Buziaki dla wszystkich nadal nas czytających ;*

sobota, 2 lipca 2016

Bujany fotel - niemodne starocie czy nowoczesna wygoda?

Dobry wieczór wszystkim, na wstępie chciałabym tylko napisać, że od 15 czerwca pracuję full time, dlatego jest mnie dużo mniej na blogu oraz instagramie, aaale - niedługo urlop! Całe 16 dni lenienia się';-) Mam nadzieję, że wszystko u Was ok!

Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami po zakupie bujanego fotela, który zamarzył mi się po porodzie, lecz nie było jakoś okazji by go kupić, miejsca też brakowało. No i co za szkoda! Już teraz widzę i wiem, jak bardzo taki fotel ułatwiłby nam życie od pierwszych dni życia! Karmienie, usypianie... bajka! Można się walnąć wygodnie, wyłożyć kopyta i się bujać ;-)
Fotel który mamy to GC35 Glider Chair White, a kupiliśmy go online na stronie TuttiBambini. Koszt takiego fotela to 199 funtów - cena również szła w parze z wymówkami o brak miejsca na jego ulokowanie.
Oparcie fotela można regulować do 3 różnych pozycji za pomocą podłokietników, niestety nie da się położyć zupełnie na płasko, wtedy chyba wyrzuciłabym z domu łóżko. Generalnie jak to się mówi - lepiej późno niż później, jak nie dało ułatwić się życia wcześniej, to można chociaż teraz. O ile to nie zabrzmi abstrakcyjnie: milej wstaje się w nocy do Leah, bo wiem, że mogę wygodnie ułożyć się w fotelu, przytulić ją do siebie, nakarmić i uspać. Bez bólu pleców, bez brania ją do nas do łóżka.
Jest to idealny mebel dla mam karmiących piersią!
Przyznaję się bez bicia, że nie tylko w celach 'dziecięcych' zdecydowaliśmy się na ten fotel, a też by samemu czasem się zrelaksować i pobujać z książką w ręku ;-)
Teraz trochę cech technicznych. Wymiary fotela to 104 x 69 x 74 czyli zwyczajny fajny duży fotel. Waga 26kg. Poduchy fotela są beżowe, przyczepiane na rzepy, jednak kolor drewna możemy wybrać, my zdecydowaliśmy się na biały, a są również: kremowy, naturalny, orzechowy oraz ciemne drewno.
Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona z zakupu, jedyne czego żałuję, to fakt że nie kupiliśmy go dużo wcześniej. A najlepsze jest to, ze całkiem niedawno na słowa bujany fotel, przed oczami miałam stare dębowe bujane krzesło, które było bardzo niewygodne. Wszystko wraca do łask ;-)







Miłego weekendu ;*