piątek, 7 sierpnia 2015

Mój poród w UK - 01.08.2015

Nie pisałam nie pisałam, a teraz tyle się tego zebrało, że mam już w głowie pomysły na pięć kolejnych postów, zacznę od tego, że od 6 dni jesteśmy dumnymi rodzicami najpiękniejszej córeczki na świecie! *.*
Malutka przyszła na świat w sobotę 1 sierpnia 2015, 6 dni po terminie, musieliśmy wywoływać poród, który zakończył się próbą próżnociągu i ostatecznie kleszczami. ;-)

W dzień terminu mieliśmy wizytę u położnej, a ja od rana miałam delikatne skurcze co 7-10 minut razem z bólami krzyżowymi, po wizycie u położnej dowiedzieliśmy się po raz kolejny, że mała jest już bardzo nisko, a skurcze są dobrym znakiem, umówiłyśmy się również na 'za tydzień' w razie jakby nie było postępu i wykonany by został masaż szyjki macicy. Po powrocie do domu poszłam się zdrzemnąć, a po drzemce po skurczach już ani widu ani słychu ;p zawiedzeni przeczekaliśmy ten dzień i poszliśmy spać, następnego dnia też nic a nic,
28 lipca (dwa dni po terminie) zadzwoniłam do szpitala bo stwierdziłam, że maleństwo od rana się nie rusza, poczłam dosłownie 2 delikatne kopniaczki i nic więcej, kazano nam przyjść do szpitala, gdzie po podłączeniu mnie pod KTG okazało się, że wykrywa napinanie się brzucha, ciśnienie miałam delikatnie zawyżone. Wspomniałam również, że czuje jakby ze mnie ciekło, przez co po badaniu okazało się, że jest jakaś wydzielina, zaproponowano bym poczekała i za parę godzin miała wykonane USG by przekonać się czy wszystko w środku jest w normie. Szczęśliwi, że zobaczymy maleństwo cierpliwie czekaliśmy na scan - wszystko wyszło ok, jednak chcieli pobrać mi jeszcze krew i zbadać mocz. Na wyniki krwi czekaliśmy strrrrasznie długo, już tak bardzo chcieliśmy iść do domu, gdy nagle zrobiła się godzina 22:00 i kazano mi zostać w szpitalu, bo nadal miałam wysokie ciśnienie, białko w moczu oraz coś tam znaleźli w mojej krwi. Zostać miałam tylko by kontrolowali ciśnienie co 4h. Momentalnie pojawiły mi się łzy w oczach, że Dawid będzie musiał mnie zostawić i spędzimy tę noc osobno ;( Musiał też przynieść mi torbę, więc szybko pobiegł i tak oto zostałam w szpitalu na noc, po raz pierwsz... w ciąży.
Następnego dnia Dawid przyszedł do mnie jak tylko mógł, czyli o 9 rano i czekaliśmy na wizytację lekarza, moje ciśnienie w nocy było już w porządku, mocz w normie. O 11 przyszła pani doktor mówiąc, że mogę iść do domu i dalej cierpliwie czekać, aż coś się zacznie, zaproponowała mi jednak masaż szyjki macicy, jeśli już tak bardzo się niecierpliwie. Zgodziłam się, strrrasznie bolało, wyginałam się na łóżku jakby mnie palili żywcem ;p Na szczęście trwało to tylko 20 sekund i cała obolała mogłam już iść do domu ;-)
***
Tego samego dnia co wyszłam ze szpitala 29 lipca (3 dni po terminie) wieczór: prysznic, kolacja... kładziemy się do łózka oglądamy youtube'a, godzina 00:05 (czyli w sumie 30 lipca) a tu nagle poczułam bezbolesne pęknięcie w środku a 5 sekund później już byłam cała mokra, ciekło mi po nogach ;p Dawid szczęśliwy, ja biorę telefon i dzwonie na oddział, mówiąc że odeszły mi wody - kazano mi przyjechać, szybko suszyliśmy włosy, zabraliśmy torby, wskoczyliśmy w taksówkę i do szpitala. W szpitalu po zbadaniu mnie, położna stwierdziła, że wody wcale mi nie odeszły i odesłała do domu każąc następnego dnia udać się do ośrodka położnych, a jeszcze na następny dzień rano by zjawić się w szpitalu. Znowu zawiedzeni wróciliśmy do domu, tylko pytanie... jak to nie były wody.. to co?

30 lipca (4 dni po terminie) dzwonię do położnych by ustalić godzinę spotkania, o 15:30 miałam się pojawić w szpitalu. Na miejscu upewniliśmy się że malutka w brzuszku jest szczęśliwa, tętno i mocz ok. Położna wypytała mnie o całą sytuacje z poprzedniej nocy, ja poskarżyłam się troszkę na tamtą położną, bo wmówiła mi, że wody wcale mi nie odeszły. Dowiedzieliśmy się, że moja poranna wizyta na następny dzień w szpitalu jest bez sensu, bo skoro w książce mam zapisane, że wody mi nie odeszły, to nie mam po co tam iść... Uparcie stałam przy swoim, mówiąc, że wody mi odeszły i że chce by coś z tym zrobiono, położna zadzwoniła do lekarza wytłumaczyła sytuacje i powiedziała, że następnego dnia rano zostanę zbadana w szpitalu przez lekarza i ocenią co i jak. Można było wyczuć, że była po mojej stronie.
***
Z niecierpliwością czekaliśmy na ten poranek, 31 lipca o 8:00 już stawiliśmy się w szpitalu, minęło trochę czasu zanim lekarz do nas doszedł, ale na szczęście jak zwykle przyznaczono nam łóżko z fotelem gdzie wygodnie mogliśmy czekać. Ok 12:00 przyszła do nas młoda pani doktor i wytłumaczyła mi, że teraz sprawdzą czy rzeczywiście odeszły mi wody płodowe, jesli nie - wyślą mnie do domu, jeśli tak - zacznie się proces wywoływania porodu.
Chwilę później okazało się, że miałam racje, a co za tym idzie położna na nocnej zmianie była w ogromnym i niebezpiecznym błędzie! WÓD JUŻ NIE MIAŁAM OD 35 GODZIN !
W głowie już mieliśmy tę myśl, że ze szpitala nie wyjdziemy w dwupaku ;-) Ale czekaliśmy, tyyyle czekania. O 14:00 przyszła położna założyć mi opaskę na rękę i oznajmiła, że zostaję w szpitalu ;-)
Pół godziny później przyszła pani doktor, która posmarowała mi szyjkę macicy żelem z prostagladyny, który miał ją zmiękczyć i spowodować, że zacznie się rozwierać. W tym momencie miałam 1cm rozwarcia. Dawid poszedł do domu po torby i fotelik samochodowy.
O godzinie 18:00 zaczęłam czuć skurcze, były do zniesienia, ale pół godziny później były już co 2 minuty.. a ja wyłam na cały oddział.. nigdy nie czułam tak ogromnego bólu, próbowałam piłki, leżeć, chodzić... nic a nic nie pomagało. Dawid dzielnie znosił moje mocne tulenie i szczypanie ;-) O 21:30 przyszła położna by sprawdzić jak się sprawy mają, niestety rozwarcie miałam tylko na 3cm, co oznaczało, że poród jeszcze się nie zaczął, a godziny odwiedzin się skończyły i Dawid musiał iść do domu. Znowu płacz, że nie chce zostawać sama, ale zostałam poinformowana, że jak tylko rozwarcie będzie na conajmniej 4cm to Dawid będzie mógł do mnie przyjść. Dostaję zastrzyk w udo, który ma sprawić, że będę trochę senna. Ciągle czuję straszny ból przez skurcze ale jestem ogłupiona. Chwilę po północy ja nadal krzyczę przy co drugim skurczu, przychodzi położna z gazem i mówi, że znowu musi mnie sprawdzić, wdycham gaz podczas każdego skurcza. Rozwarcie na 6cm - dzwonię po Dawida, 5 minut później już jest w szpitalu - jedziemy na porodówkę. ;-)

Teraz już mam gaz który wciągam przy każdym skurczu, więc jest mi trochę lepiej, o 2:00 znów dostaję ten 'senny zastrzyk' który pozwala mi wytrwać do kolejnego sprawdzenia rozwarcia o 4:30 - 9cm... czekamy i cierpimy dalej. Dawid obserwował zapis KTG i gdy widział. że skurcz się zbliżał kazał mi wciągać gaz ;-) Później zmiana położnej, o godzinie 11:00 przychodzi fajna polska pani doktor oznajmiając mi, że jest już 9,5cm rozwarcia i możemy zacząć powolutku przeć!
Tak się cieszyłam, do momentu pierwszego parcia... przez mój kręgosłup czułam okromny dyskomfort, czułam że plecy mogą mi pęknąć, nie potrafiłam się zaprzeć - to był ten strach o kręgosłup i implanty, i dlatego miałam z Polski wskazanie cesarskiego cięcia. Po godzinie przyszła pani doktor Shema by zobaczyć jak się sprawy mają, gdy przyszedł skurcz, powiedziała, że główka jest już blisko, po chwili jednak zdecydowali, że trzeba mi pomóc. Powiedziała, że spróbują próżnociągu, będę nacięta i w ostateczności pojawią się kleszcze.

12:22 - pełne rozwarcie
12:23 - decyzja o próżnociągu i zastrzyk przeciwbólowy
12:25 - próżnociąg zaaplikowany
12:25 - parcie
12:26 - nieudana próba próżnociągu
12:27 - kleszcze zaaplikowane
12:27 - nacięcie
12:27 - parcie z kleszczami
12:28 - jest główka!
12:30 - LEAH JEST NA ŚWIECIE

Tak szybko i intensywnie to wszystko się działo, gdy w końcu pani doktor zaczęła działać, nagle w sali było 5 innych osób a Dawid obok trzymał mnie za rękę i dodawał sił, a ja już dawno bym się poddała z bólu, gdybym tylko mogła, ale tego nie można było zatrzymać ;-) Gdy poczułam ogromne szarpnięcie i dostałam Leah w ramiona wszystko zniknęło, teraz był inny płacz i ogromna ulga. Dostałam szybko zastrzyk bym urodziła łożysko i pani doktor mnie zaszyła.

LEAH
01.08.2015 godz. 12:30
waga: 3080g
Najpiękniejsze dziecko na świecie <3


Po porodzie miałam gorączkę, dlatego zadecydowano o podaniu mi i Leah antybiotyków co już na wstępie wydłużyło nam pobyt w szpitalu..
Na porodówce spędziłam czas do godziny 21:00, w międzyczasie zemdlałam w łazience, ale wszystko już było ok. O 21:00 zawieźli mnie na oddział poporodowy, ale musieli zabrać Leah by podać jej antybiotyk i pobrać krew, miała jej nie mieć przez cały czas ale gdy Dawid po 21:00 musiał iść do domu, to 15 minut później przywieźli mi malutką i już była cały czas ze mną, najpiękniejszy widok, ta jej śliczna buźka i wpatrzone we mnie oczy gdy ją przywieźli.

Mała miała ślady po kleszczach, po których nie było już ani śladu wieczorem następnego dnia. Nocka była spokojna, ale mimo wszystko bardzo chciałam już być w domu, w spokoju i robić wszystko po swojemu... Spędziliśmy w szpitalu po porodzie dwie nocki, 3 sierpnia wyszliśmy do domu ;-) Dawid był w szpitalu przez cały czas kiedy tylko mógł czyli 9-21 caaalutki dzień ;-)






Ciągle wpatrujemy się w małą i nie możemy uwierzyć, że to już, że już po i że już mamy ją obok, coś pięknego *.*
W domu ją zmierzyliśmy: 54 cm żywego szczęścia <3


poniedziałek, 20 lipca 2015

Nasza wyprawka dla niemowlaka

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że zaczęliśmy już 40 tydzień ciąży, a ja nie dowierzam. Ciąża trwa 9 miesięcy, czekamy na jej zakończenie, ale mimo wszystko to jest zbyt piękne by było prawdziwe i by w to do końca uwierzyć! Uwierzę jak już będzie po i nasza malutka będzie już na świecie ;-) Czuję się bardzo dobrze, miewam skurcze, silniejsze i te słabsze, ból 'okresowy' również nie jest mi obcy, więc myślę że to już tuż tuż ;-)

Zbierałam się do napisania tego posta już od chyba 2 tygodni, ale miałam lenia i ciągle myślałam, że nie ogarnę tego, by wyciągać te wszystkie przedmioty by im zrobić zdjęcia itd, dzisiaj się za to zabrałam i zajęło mi to ledwo 10 minut!
Kompletowanie wyprawki zaczęliśmy w 20 tygodniu kiedy to kupiliśmy wózek! później łóżeczko, ciuszki, ciuszki i jeszcze raz ciuszki ;-) Wiele z naszych wyprawkowych rzeczy nie jest niezbędne od samego początku, zdaję sobie z tego sprawę, ale liczę na to że wszystko się przyda ;-)
Postaram się pododawać nazwy danych modeli oraz je podlinkuję.

1. Wózek 3w1 (gondola, spacerówka, fotelik samochodowy)
Mothercare Xpedior 4 Wheel Pram & Pushchair Travel System (2015 Model)
: link :
Wózek - wiadomo podstawowy zakup dla maleństwa, zdecydowaliśmy się na travel system, bo jest bardzo łatwy w obsłudze, bardzo lekki i poręczny. Kolor jest cały czarny, ale 'ubranko' wózka wybraliśmy w odcieniu coral. Plusem jest to, że możemy zmienić wygląd wózka dokupując kolejne 'ubranko' w innym kolorze ;-)

2. Łóżeczko + bedding
Kinder Valley Kai Cot White
: link :
Łóżeczko, kolejny must have ;D zawsze chciałam białe łóżeczko dla dziewczynki - stąd ten wybór. Oprócz łóżeczka, kupiliśmy również pościele, poszewki, bumper, prześcieradełka i baldachim. Nie jestem jeszcze pewna czy będziemy korzystać z kołderki na początku, myślimy by zastąpić ją śpiworkami (o których troszkę dalej).

3. Karuzela
Fisher-Price Rainforest Peek-a-Boo Leaves Musical Mobile
: link :
Skusiliśmy się akurat na tę karuzelę ze względu na odgłosy natury ;-)

4. Bujaczek
Fisher-Price Rainforest Friends Deluxe Bouncer
: link :
Bujaczek nie był zakładanym zakupem od samego początku, ale po większych przemyśleniach, stwierdziliśmy że będzie bardzo przydatny - o ile Leah będzie chciała w nim leżeć ;-) Bujaczek wibruje, ma kilka piosenek i zwierzątka się ruszają.

5. Wanienka z przewijakiem
Olive & Henri Bath and Changer
: link :
Uważam, że to jest zakup życia ;p Bardzo długo nie mogliśmy znaleźć wanienki ze stojakiem, a jeżeli chodzi o przewijak to planowaliśmy kupić taki by położyć go na łóżeczko. Będąc w ToysRus zobaczyliśmy to combo ;D Na górze jest usztywniany przewijak, który można zdjąć i położyć na łóżeczko. Nie trzeba go jednak zdejmować, bo jest przymocowany wiec tak jakby odchylamy przewijak i pod spodem mamy wanienkę. Wysokość jest dla mnie idealna, nie muszę się pochylać. Pod spodem mamy dużo miejsca na przybory kosmetyczne i nie tylko, dodatkowym plusem jest, że mamy tutaj kółka, czyli bez problemu można przemieszczać się po domu ;-)

6. Monitor oddechu z nianią elektryczną
AC601 Simplicity Movement Sensor with Sound Baby Monitor
: link :
Jak dla mnie zakup konieczny - jeśli chodzi o monitor oddechu. Kilka znajomych miało przypadki gdzie dziecko przestało nagle oddychać! Wolę dmuchać na zimne, wybraliśmy firmę AngelCare ze względu na ogromną przewagę pozytywnych recenzji. W zestawie jest również niania elektryczna, która w przyszłości na pewno też się przyda ;-)

7. Termometry
Brother Max 2-in-1 Thermometer
: link :
Philips Avent Digital Dual Purpose Bath And Room Thermometer
: link :
Termometry, to jedne z naszych ostatnich wyprawkowych zakupów. Ten z lewej jest to termometr dotykowy, który używamy dotykając czoła bądź wkładajac do ucha. Ten z prawej jest to termometr pokojowy oraz do wanienki. Myślałam o termometrze bezdotykowym, ale w ostateczności wolałam kupić to co kupiłam ;-)

8. Zestaw AVENT (sterylizator, butelki, laktator, smoczki, szczotka)
Philips Avent Complete Natural Starter Set
: link :
Ten zestaw oglądaliśmy z Dawidem za każdym razem gdy wchodziliśmy do Mothercare (jeszcze w Brighton). Dawid był bardzo za jego kupnem, ja jednak miałam jakieś 'ale' dzień przed przeprowadzką okazało się, że jest w promocji, no to kupiłam ;D i w sumie się cieszę ;-) w zestawie mamy:
- sterylizator do butelek
- manualny laktator
- butelki
- smoczki
- szczota do czyszczenia butelek

9. Pampersy i mokre chusteczki
To chyba każdy wie, że pampersy i mokre chusteczki będziemy potrzebować i to tonami ;-)

10. Pieluszki tetrowe i przybory kosmetyczne
Jedna cała szuflada to pieluszki tetrowe i kilka flanelowych
Jeżeli chodzi o przybory kosmetyczne, to zaopatrzyliśmy się w zestaw z Tomme Tippee
Tommee Tippee Closer to Nature Healthcare Kit
: link :
oprócz tego, mamy tu żel do kąpieli, oliwka do ciała, zasypka, smoczki, waciki, płatki kosmetyczne i różne kremiki.

11. Ręczniczki i kocyki
Mothercare, Tkmaxx, H&M itd
Kilka ręczników na początek, my wybraliśmy takie 'z kapturkiem' ;-)
Jeśli chodzi o kocyki to od początku gdzieś tam się je kupowało i w ostateczności troszkę ich mamy, a jak wiemy kocyki przydadzą się zawsze i wszędzie ;-) Różne wielkości i z różnych materiałów.

12. Otulaki i śpiworki
TKMaxx
To właśnie na rzecz śpiworków (po prawej) mamy zamiar zrezygnować na początku z kołderki, mamy pewność, że dziecko się nie odkryje, a w razie zimnych nocek dodatkowo można narzucić kocyk lub właśnie kołderkę. Co do otulaków są super do usypiania na rękach, bo później w trakcie odkładania do łózeczka (lub gdziekolwiek indziej) dziecko nie doświadcza tej zmiany temperatury i rzadziej się budzi, podczas odkładania. Otulaków jak i śpiworków mamy chyba po 3-4 sztuki.

13. Książeczka pamiątkowa
Marks&Spencers
Bardziej zachcianka, ale jak dla mnie konieczność! Tak samo jak i robienie zdjęć i ich wywoływanie. Wszystko dla pamiątki, sama osobiście nie mam nic takiego z moich dziecięcych lat, nawet ze zdjęciami kiepsko, czego bardzo żałuję, a w takiej książeczce zapisujemy wiele fajnych rzeczy. Nasza książeczka jest akurat na 1-wszy rok życia malucha, już zaczęliśmy ją uzupełniać - np informacjami o rodzicach i o przebiegu ciąży ;-)

14. Ciuszki
Next, H&M, Marks&Spencer, George, TKMaxx, Mothercare itd
Tutaj już wszystko zależy od naszych upodobań, bo ciuszków jest mnóstwo i każdy znajdzie coś 'dla siebie' ;-) My skupiliśmy się na body i to na nich będziemy bazować ;-) kompletując szafę niemowlaka zaopatrzyliśmy się w: body (krótki/długi rękaw), śpioszki, pajacyki, kaftaniki, spodenki, czapeczki, skarpetki, śliniaki/chusty, sukieneczki, kurtki, kombinezony, łapki nie-drapki... i to chyba wszystko ;-) ale po urodzeniu się maleństwa dopiero zobaczymy co nam będzie służyć i co będzie się wygodnie nosić ;-)

To by było na tyle jeśli chodzi o NASZĄ wyprawkę. Mam nadzieję, że nie zapomnieliśmy kupić czegoś oczywistego - jeśli tak, to koniecznie dajcie mi znać !
Co wg was wydaje się być zupełnie niepotrzebne?
Co się wam sprawdziło / nie sprawdziło ?

Pozdrawiamy! Trzymajcie kciuki byśmy mogli w/w przedmiotów zacząć używać jak najszybciej ;-)


czwartek, 9 lipca 2015

Co spakowałam do szpitalnej torby? + rodzimy naturalnie !

Nasze spakowane torby niby już czekały od kilku tygodni, ale wczoraj postanowiliśmy zrobić to porządnie i dopiero teraz czuję, że mam wszystko w gotowości ;-)

Najpierw jednak napiszę co nieco o ostatnich szpitalnych dniach! Co prawda nie spędziłam w szpitalu ani jednej doby, ale musiałam odwiedzić szpital 3-krotnie.
W niedziele miałam wizytę u położnej - mocz, ciśnienie, serduszko - rutyna. Po raz pierwszy miałam wysokie ciśnienie (140/90) i wykryto białko w moczu. Położna zadzwoniła do szpitala i powiedziała mi, że mamy się tam przejść, niech zobaczą czy wszystko jest ok. Wyszliśmy z Dawidem od położnej, poszliśmy do domu, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy spacerkiem do szpitala. Poszliśmy na oddział poporodowy, gdzie położne zaprowadziły nas do jednego z wolnych łóżek i tam odbyło się badanie KTG, pobrano mi krew, znów zmierzono ciśnienie i zbadano mocz. Po 4 godzinach czekania na lekarza, okazało się, że ciśnienie spadło, mocz jest czysty, wszystko jest w porządku i poszliśmy do domu ;-)
Dwa dni później miałam wizytę w szpitalu (znów odnośnie porodu). Zbadano mi mocz i ciśnienie (wszystko w normie). Przyszła pani, z którą ostatnio się nieco sprzeczaliśmy odnośnie porodu i tego czego się boję, no ale tym razem było ok, no bo wiedziałam, że tego dnia czeka mnie też wizyta z ortopedą i dopiero wtedy wszystko zostanie ustalone. Zawołano do nas położną i obie panie sprawdziły serduszko, dowiedziałam się też, że główka już jest baardzo nisko, oraz sprawdziliśmy mobilność mojego ciała: leżenie na plecach podczas badania i leżenie na plecach podczas porodu. Okazało się, że nie mam z żadną pozycją problemu i dowiedziałam się, że to była ostatnia wizyta dodatkowa w szpitalu przed porodem. Teraz pozostają mi wizyty u położnej.

Tego samego dnia miałam też wizytę u ortopedy, musiałam jechać autobusem 25 mil do innego miasta, ledwo zdążyłam! Jak dojechałam, okazało się, że do szpitala mam jeszcze 4 mile, więc szybko zadzwoniłam po taxi i 3 minuty przed czasem pojawiłam się w poczekalni ;-) Zostałam przyjęta o czasie, okazało się, że ortopeda jest Polakiem (ale miał amerykański akcent, było słychać, że szuka polskich słówek czasami). Miałam ze sobą zdjecia rentgenowskie mojego kręgosłupa, lekarz był zachwycony pracą jaką wykonał mój ortopeda w PL ;D znał równiesz szpital w którym byłam itd... świat jest mały ;-) Zaczęliśmy rozmawiać o porodzie, o tym czy rzeczywiście wymagana jest cesarka.. dowiedziałam się, że to zależy ode mnie, bo wg ortopedy nie ma takiej opcji by moje implanty się poluzowały, że na pewno nic się nie stanie, a gdy zapytałam dlaczego w PL stwierdzono, że muszę mieć cc to usłyszałam "w Polsce to łatwo o cesarke, tam byle co jest powodem do cesarskiego cięcia" ;D No i w sumie zadecydowałam, że będę rodzić naturalnie. Zostałam oficjalnie uspokojona przez ortopedę i tego mi było trzeba ;-)



Czas by pokazać co spakowałam do szpitalnej torby, a raczej toreb, bo jedna jest dla mnie a druga dla Leah. Sugerowałam się tym co szpital polecał by zabrać. Muszę dodać, że w UK gdy po porodzie wszystko jest ok, można już wyjść do domu po 6h, po naturalnym porodzie zazwyczaj wychodzi się ze szpitala maksymalnie po 24h (nie wliczając tutaj przypadków gdzie wystąpiły komplikacje.)

Zacznę od torby maluszka:

1. Ręczniczek
2. Pieluszka tetrowa
3. Otulak
4. Kocyk


5. Ciuszki - zdecydowaliśmy się zabrać ciuszki w dwóch różnych rozmiarach.

6. Pampersy
7. Mokre chusteczki

8. Duże waciki kosmetyczne
9. Waciki kulki
10. Patyczki do uszu

A w torbie dla mamy, znalazły się:

11. Chusteczki higieniczne
12. Woda termalna
13. Krem do twarzy
14. Pomadka
15. Waciki kosmetyczne
16. Szczotka do włosów
17. W plastikowej torbie są produkty mini ;-) : szczotka i pasta do zębów, płyn micelarny, żel do kąpieli, szampon i odżywka do włosów.

18. Szlafrok
19. Ręcznik
20. Skarpetki
21. Stanik do karmienia
22. Koszula nocna 
23. Ręczniczki do buzi

24. Przękąska ;-)
25. Woda
26. Słomki

27. Maxi podpaski
28. Wkłady poporodowe
29. Jednorazowe majtki
30. Wkładki laktacyjne

Do zabrania będą jeszcze klapki, ciuchy na wyjście ze szpitala, ładowarka do telefonu i dokumenty ;-)
Nie zapominając oczywiście o foteliku samochodowym, który też już czeka na ten dzień i bez którego nie wypuszczą nas ze szpitala.

Podejrzewam, że większość rzeczy się nie przyda, a coś Dawid będzie musiał szybko przynieść, ale nie czuję by miało mi czegoś brakować ;-) 

W różnych szpitalach, różne rzeczy są wymagane, z tego co słyszałam to w wielu szpitalach nie potrzeba prawie nic, bo wiele rzeczy jest zapewniane na miejscu.. wszystko zależy od szpitala i od tego jak się sprawy potoczą i jakie będą potrzeby ;-)