środa, 10 czerwca 2015

Przepis na zupę z czerwonej soczewicy

Od początku czerwca odstawiliśmy z Dawidem mięso. Wcześniej i tak jedliśmy go bardzo mało, a praktycznie wcale - głównie na mieście i fast food'y. Postanowiliśmy wprowadzić do naszej diety nieco więcej różnych smaków i dań, nie zapominając również o wartościach odżywczych, w ten oto sposób dowiedziałam się o czerwonej soczewicy.
Soczewica ma wiele wartości odżywczych, a co za to idzie - zdrowotnych; przede wszystkim zawiera dużo białka, które może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego. Jest również bogatym źródłem potasu oraz potrzebnego w ciąży kwasu foliowego.

Swoim wyglądem przypomina mi konfetti czy też połówki grochu.

Przejdźmy w końcu do smacznej części postu ;-)
Zupa z czerwonej soczewicy.

Czas przygotowania: 45-50 minut
Liczba porcji: 6-7

Co potrzebujemy:
  • 250 gram czerwonej soczewicy
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 marchwie
  • puszka "zmiażdżonych" pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1,5 litra bulionu warzywnego
  • 4 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki chilli
  • sól, pieprz
  • po łyżeczce tymianku, oregano i bazylii
Sposób przygotowania:

1. Kroimy cebulę i czosnek.
2. W dużym garnku (w którym będzie zupa) rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i czosnek i smażymy na szklisto.
3. Obraną i pokrojoną w kosteczkę marchewkę dodajemy do garnka i smażymy dalej przez 3-4 minuty.
4. Opłukaną soczewicę wsypujemy do garnka.
5. Czas na dodanie zawartości puszki z pomidorami oraz łyżki koncentratu, wszystko ze sobą mieszając.
6. Zalewamy wszystko naszym 1,5L bulionem i mieszamy.
7. Dodajemy przyprawy.
8. Zupę musimy teraz zagotować, a następnie gotować dalej na małym ogniu przez min. 30 minut.
9. Gotowe! ;-)


Smacznego ;-)

Jakie są wasze ulubione wegetariańskie dania ?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Usprawiedliwienie chwilowej nieobecności

Trochę mnie tu nie było bo aż cały maj! Wiele się wydarzyło, ale w sumie nie sądziłam, że minęło aż tyle tygodni, czas leci jak szalony!
To ja może napiszę co i jak się działo w ciągu mojej nieobecności na blogu, która była spowodowana tym, że nie mogłam używać laptopa gdyż nie miałam internetu na nowym mieszkaniu, musieliśmy czekać na podłączenie a zaraz potem wyczyścić laptop bo był strasznie zawirusowany. Kto obserwuje stronę Brykuhauk na fb, był na bieżąco z wszystkim, bo tam wstawiałam zdjęcia z telefonu ;-)

Praca: 
1 maja poszłam pierwszy dzień do pracy tutaj, było cieżko bo od razu walnęli mnie na sklep i przez 8h nie siedziałam na kasie, jak wróciłam do domu miałam straszne bóle nóg i brzucha, więc następnego dnia poprosiłam by dostawać kasę, bo boję się być na sklepie przez tak długi okres czasu. Od tego momentu byłam na kasie, czasami prosiłam by iść na godzinę czy dwie coś porobić na sklepie, rozprostować nogi... ;-) Były dni co 4h byłam na sklepie a kolejne 4h na kasie.. Generalnie było dobrze. Przepracowałam cały miesiąc, bo od 2 czerwca jestem już na urlopie macierzyńskim. Miałam tylko jeden problem, który wyniknął z braku porozumienia między area managerami podczas mojego transferu i nie został mi wypłacony urlop, którym miała mieć pokryty ten miesiąc czekania na zaczęcie tutaj pracy, ale już wszystko jest w trakcie wyjaśniania i czekam na pozytywne zakończenie sprawy ;-)

Mieszkanie i przeprowadzka:
Swoje mieszkanie wynajmujemy od 2 maja, lecz meble miały dojść 9 maja, więc wstrzymaliśmy się do tego dnia z przeprowadzką, ja akurat byłam w pracy a Dawid skręcał meble ;-) Okazało się, że po podłączeniu naszego internetu on nie działa, bo zmieniliśmy adres i trzeba o tym poinformować telefonicznie, co zrobiłam duużo później bo mi się szczerze mówiąc nie chciało, mielismy internet na telefonach ;p Te mieszkanie to jedna wielka ruina, problemy z dogadaniem się z landlordem, czekanie tygodniami na hydraulika... masakra, mieszkanie jest w opłakanym stanie, ale postanowiliśmy zostać tu przez 9-12 miesięcy, by dać sobie trochę czasu z ogarnięciem, może zaoszczędzeniem pieniędzy na porządną przeprowadzkę do większego i lepszego mieszkania. Przestrzeń mamy, pierwsze pół roku z naszym maleństwem damy tutaj radę ;-) Co do internetu, to w końcu zadzwoniłam i powiedziałam o przeprowadzce no i od początku czerwca mamy zainstalowany tutaj internet i można używać laptopa ;-)
31 tydzień ciąży
Ciąża:
Jesteśmy już w 34 tygodniu ciąży!
4 maja byliśmy u położnej, gdzie posłuchaliśmy serduszka, zbadano mocz i ciśnienie, generalnie wszystko w porządku. Popraliśmy wszystkie ciuszki, kocyki i ręczniczki, poprasowaliśmy i poukładaliśmy w komodzie,
24 maja odbyła się kolejna wizyta u położnej, pobrano mi krew, posłuchaliśmy serduszka, zbadano mi mocz oraz ciśnienie. Położna powiedziała mi również, że kolejna wizyta będzie pisaniem planu porodu ;-) Zaczęłam mieć znów pokarm, więc powróciłam do wkładek laktacyjnych ;p Pojawiło się kilka rozstępów w miejscu gdzie się nie smarowałam! Nie wiedziałam, że tak blisko pleców też się muszę smarować ;p no i na piersiach (których też do tego czasu nie smarowałam). 
11 czerwca czyli w czwartek wybieram się do szpitala na spotkanie z ortopedą i anestezjologiem. Spotkanie będzie dotyczyło mojego kręgosłupa i porodu, więcej napiszę po tej wizycie. 12 czerwca czyli dzień później idziemy z Dawidem na hospital tour, będziemy zwiedzać szpital! ;-)
Generalnie rosnę rosnę rosnę ;D +14kg a mała wierci się jak szalona ;-) Wspaniałe chwile!
33 tydzień ciąży
Przygotowania:
Jak już wspomniałam wyżej, ciuszki mamy już poprane, poprasowane i ułożone. Wczoraj zabraliśmy się z Dawidem za sprawdzanie co mamy, czego nam brakuje i za pakowanie torby do szpitala.
Wychodzi na to, że musimy dokupić parę ciuszków w rozmiarze 56-62 bo jak się okazało, kupowaliśmy wcześniej tylko mniejsze... ;p dokupić też musimy kilka pieluszek tetrowych, kocyki, rożek i ręczniczki. Jeżeli chodzi o łóżeczko, to zakupiłam kołdrę i podusię oraz dwa prześcieradła, całą reszte trzeba dokupić. Szczerze mówiąc to wiele nam nie zostało do dokupienia, z wieloma rzeczami chcemy się wstrzymać i kupować na bieząco po urodzeniu sie Leah, bo nigdy nie wiadomo, czy coś się sprawdzi... a mielibyśmy tego cały zapas... więc z głową ;-)
Kupiłam travel cot, bo było w specjałach w Aldim, na pewno się przyda, jak nie na jakiś wyjazd to do zabawy w kolejnych miesiącach życia jako 'kojec' ;-) W sobotę wybraliśmy się na małe zakupy i zdecydowaliśmy się na stojący przewijak z wanienką, uważam, że jest to świetny zakup, jest na kółkach więc łatwo można nim pojechać do łazienki jak mała zacznie chluptać wodą dookoła ;p są dwie półki pod spodem gdzie będziemy trzymać przybory kosmetyczne, kosmetyki, pieluchy itp itd, wbudowana jest wanienka, a na nią nakłada się przewijak, który można też zdjąć i np położyć go na łóżeczko.
Wczoraj spakowaliśmy też torbę do szpitala a na jej wierzchu leży karteczka co trzeba zabrać na last minute ;p oraz co jeszcze muszę spakować z rzeczy które są mi potrzebne na codzień: klapki i ręcznik, a dokupić muszę szlafrok i koszulę nocną ;-)
travel cot firmy HAUCK
changing unit with bath ToysRus/BabiesRus
Dawid:
Sytuacja z pracą się uspokoiła, bo od 1 czerwca Dawid pracuje w firmie, gdzie pracuje Przemek u którego mieszkaliśmy gdy tu przyjechaliśmy. Dawid jest kontrolerem jakości, kontrakt ma do końca sierpnia, czyli ma 3-miesięczny trening, ale już manager po tygodniu pracy mu powiedział, że dostanie umowę na stałe po tych trzech miesiącach, czyli jesteśmy dobrej myśli ;-) Uczymy się rutyny, bo jego zmiany to pon-czw 7:15-16:00, pt 7:15-14:30 i weekendy wolne. Nigdy wcześniej Dawid nie pracował w ten sposób, jak dla mnie jest to super, zawsze wiesz kiedy wolne, dużo można zaplanować no a przy dzieciątku jest to super ważne, wiec wszystko idzie do przodu ;-)
3 czerwca obchodziliśmy też Dawida 22 urodziny, na który otrzymał ode mnie zrobienie sobie tatuażu ;-)

Myślę, że to wszystko jeśli chodzi o update zeszłych tygodni, teraz będzie wszyściutko na bieząco ;-)

środa, 22 kwietnia 2015

Podsumowanie II trymestru!

Dziś mamy 26 tydzień i 3 dzień ciąży, co oznacza, że trzy dni temu zaczęłam 7 miesiąc, a co za tym idzie III i ostatni trymestr ciąży ;-) Czas na podsumowanie tego jakże długiego trymestru drugiego ;-) A działo się strasznie dużo !
II trymestr: 19 stycznia - 19 kwietnia; 3-6 miesiące ciąży.

Wygląd:
O zmianach koloru włosów ciąg dalszy ;D Mocno rozjaśniłam włosy, po czym nie mogłam się przyzwyczaić do tak jasnego koloru i znów przyciemniłam, teraz jednak kolor strasznie się wypłukuje, więc jest taki medium ;D
27 tydzień
Regularnie się ważę, więc mogę powiedzieć, że zaczynam 7 miesiąc ciąży z 11 kg więcej niż na samym początku. Dużo, mało nie wiem, nie czuje się wielka, otyła czy tłusta, nie czuje się źle więc niczym się nie martwię ;-) Brzuszek rośnie z dnia na dzień, dzidzia jest już duża i bardzo kopie ;-) Nie zauważyłam negatywnych zmian na twarzy, włosach czy paznokciach, wszystko daje rade, nie mam na co narzekać ;-) Bardzo szybko, bo chyba już w 14 tygodniu ciąży zaopatrzyłam się w legginsy ciążowe - jaka to była ulga! nic nie ciśnie i fajnie leży. Następnie dokupiłam jeszcze z 4 kolejne pary legginsów i koszulkę ciążową oraz kilka szerszych swetrów, bo w niczym sie już nie dopinam ;-) Muszę też wspomnieć o tym, że lewa stopa mi urosła i wszystkie lewe buty mnie cisną ;p Dawid stwierdził też, że delikatnie zaczynają mi puchnąć palce u dłoni. Rozstępów póki co nie zauważyłam, Musiałam jednak zaopatrzyć się w kilka większych staników i w sumie znów potrzebuję większych rozmiarów ;D

Pielęgnacja:
Regularnie dwa razy dziennie smaruję się Bio-Oil'em, z którego jestem baaardzo zadowolona, uwielbiam zapach, konsystencje i w ogóle wszystko ;-)
Zaczęłam też używać maść maltan, ale mi się skończyła, więc muszę zakupić coś innego.

Zdrowie:
Jeszcze do niedawna brałam kwas foliowy, ale powiedziano mi, że mogę już przestać. W 21 tygodniu ciąży, miałam tydzień urlopu i w sumie spędziłam go w łóżku, bo delikatnie zachorowałam, wcześniej wszyscy dookoła smarkali, kaszleli, kichali a ja nic, trzymałam się twardo, aż do tego urlopu. Nie było to nic poważniejszego, tylko ból gardła i katar, wyleżałam się w ciepłym łóżku, odpoczęłam i wszystko było ok ;-) 22.03 (23 tc) zasłabłam, więc pojechaliśmy z Dawidem na emergency, gdzie przeprowadzono ze mną wywiad, zbadano mi ciśnienie, serce oraz upewniono, że z dzieckiem wszystko jest w porządku i po kilku godzinach pojechaliśmy do domu. Generalnie czuję się dobrze, czasami jak się źle ułożę, to ciężko mi się oddycha, już nie mogę aż tak szybko chodzić, ale nadal daję radę ;-) Plecy mi nie dokuczają, sikam 50 razy dziennie, a apetyt mi dopisuje.

Żywienie:
II trymestr na pewno będzie mi się kojarzył z nektarynkami i truskawkami, które pożerałam jak jakaś nienormalna! teraz tylko truskawki ;p Przerwy w pracy nie liczyły się, jeśli nie miałam ze sobą pomidorowej zupki amino, którą jem jeszcze czasami nawet teraz. Kto obserwuje mnie na instagramie, zauważył pewnie, że non stop jadłam owsiankę ze świeżymi owocami i syropem klonowym. Nadal tak jak i w I trymestrze piję colę, strasznie dużo też jem czekoladowych batonów ;p Ostatnio mam też obsesję na punkcie ziemniaków ;D 
Na pewno muszę zaznaczyć, że bardzo mało piłam, jakoś trudno było mi się zmusić do picia przynajmniej 2L płynów dziennie, na szczęście teraz się to zmienia, bo pochłaniam dzbanki herbaty ;D

Medyczna strona / Daty:
28 stycznia (14 tydzień) - wybraliśmy się do położnej, która chciała spróbować posłuchać bicia serduszka, no i się udało! cudowny moment! Zbadano mi również ciśnienie oraz mocz.
3-13 lutego (15-17 tydzień) - wybraliśmy się do Polski.
4 lutego (15 tydzień) - wybraliśmy się na usg, które miało być w 3d ale niestety okazało się, że pani takowego nie posiada, ale zamiast wyjść i nie tracić pieniędzy na scan w 2d, który dopiero co miałam, to jakoś zostaliśmy i usg się odbyło. Nic szczególnego się nie dowiedzieliśmy, pani doktor nic nie widziała nadzwyczajnego, no zawiedliśmy się.
10 lutego (16 tydzień) - umówiliśmy się w Poznaniu na usg w 3d by dowiedzieć się płci, trafiliśmy na super doktora, badanie było świetne, wszystko widziałam i pan doktor oznajmił nam, że będziemy mieć córeczkę ;-) Czyli moje przypuszczenia się sprawdziły ;-)
10 lutego (16 tydzień) - odwiedziliśmy również ortopedę, który przeprowadzał na mnie operację skoliozy w wieku 12 lat. Chciałam się dowiedzieć wszystkiego o ciąży w moim stanie, gdzie mam implanty w kręgosłupie i generalnie jak to wszystko wygląda po takiej operacji, gdy jest się w ciąży. Dowiedzieliśmy się, że w Polsce na 100% przeprowadzonoby mi cesarskie cięcie, bo poród naturalny jest zbyt wielkim ryzykiem dla kręgosłupa i implantów, które od większego wysiłku, parcia itp mogą po prostu nie wytrzymać. Dostałam papier opisujący jaką operacje miałam i teraz w sumie tylko czekam by umówiono mnie z anestezjologiem oraz ortopedą w Anglii by ustalić co i jak z porodem.
16 lutego (17 tydzień) - po raz pierwszy poczułam motylki w brzuchu, więc oczekiwałam pierwszych ruchów, niestety musiałam jeszcze troszkę poczekać, bo aż do...
5 marca (20 tydzień) - kiedy to poczułam pierwsze kopniaki, które od tego momentu były delikatne ale w miarę regularne. Zaledwie 10 dni później, bo...
 15marca (22 tydzień) - Dawid po raz pierwszy poczuł kopniaki pod palcami! ;-)
9 marca (21 tydzień) - odbył się połówkowy scan, który był najnudniejszym ze wszystkich ;p ale jak wiadomo, jest to bardzo ważny scan, trzeba wszystko zmierzyć, obejrzeć, sprawdzić.. małą pokazano nam na kilka sekund, akurat jak połykała wody płodowe! świetny widok ;-) zapytaliśmy się z ciekawości o płeć, to dowiedzieliśmy się, że jest to CHYBA dziewczynka, ale mamy nie kupować nic różowego bo nic nie wiadomo... :P
18 marca (22 tydzień) - kolejna wizyta u położnej, znów słyszeliśmy bicie serduszka, zbadano mi ciśnienie oraz mocz.
21 marca (22 tydzień) - zauważyłam plamy na koszulce... pokarm! ;p od tamtej pory śpię z wkładkami laktacyjnymi.
8 kwietnia (25 tydzień) - opuszczamy Brighton, udajemy się do Scunthorpe! czyli zmiana miejsca zamieszkania, zmiana życia ;-)
11 kwietnia (25 tydzień) - pierwsza wizyta u położnej w Scunthorpe, zostałam zarejestrowana, założono mi nową księgę pacjenta, na którą czekam, bo mieli mi ją wysłać gdy tylko ją uzupełnią. Rozmawiałam o mojej operacji, położna powiedziała mi, że mam czekać na listy ze szpitala z ustaloną datą spotkania z lekarzami by omówić poród. Posłuchaliśmy serduszka, zbadano mi ciśnienie, zważono oraz pobrano mi krew.

Przygotowania:
Mamy już prawie wszystko, a zaczęło się od wózka (Mothercare xpedior 4 travel system), zakupiliśmy też już łóżeczko, zestaw z Avent: butelki, smoczki, sterylizator, laktator itd. Mamy już sporo ciuszków i kocyków, nawet strój kąpielowy ;-) książeczka pamiątkowa, pampersy... całą reszte dokupimy jak już będziemy na swoim mieszkaniu, jak już zaczniemy się urządzać i przygotowywać do tego najważniejszego momentu ;-)
Nie wspomniałam też tutaj, że nasza ukochana będzie miała na imię Leah!
Uwielbia gdy tata przykłada ucho do brzucha, wtedy baaardzo go kopie <3


Mam nadzieję, że wspomniałam tutaj o wszystkich ważnych wydarzeniach, chwilach i datach, jeśli macie jakieś pytania, to piszcze w komentarzach ;-)
14 tydzień

19 tydzień

22 tydzień
24 tydzień

26 tydzień
Posty o ciąży z II trymestru:

Teraz przed nami III i ostatni trymestr, a do porodu zostało 13 tygodni i 4 dni !